Wpisy w kategorii: Nouvelles

Głos Oceanu – La voix de l’Océan – Les îles Desertas

maderaDotyk chłodu nocy, wilgotny oddech oceanu, podmuch wiatru i nieustający szum bezmiaru wody. Grudzień, w oddali archipelag Ilhas Desertas, kilka godzin przed świtam. Zamknięte oczy. Na krawędzi urwiska stałam i czekałam, wdychałam tchnienie oceanu, głęboko, jeszcze głębiej… poczuć jego obecność aż w koniuszkach palców. Zmarznięte ciało już nie czuło chłodu, chłodem nocy było. Godziny, kolejne dni, co noc czekałam wraz z blednącymi gwiazdami  aż nadejdzie świt. Przychodził. Zawsze przychodził, czasami smugą światła w pułapie gęstych chmur, czasami oślepiającą kurtyną złota na bezchmurnym niebie. (więcej…)


„Bezimienna” – „Inconnue”

Bezimienna…Była późna jesień, ostatnie róże dawno już  przekwitły, idąc przez półmrok listopadowego miasta, niespodziewanie zobaczyłam w podcieniu „bezimienną”. Była zjawiskowo piękna i tak namacalnie obecna. W delikatnym bezruchu, zwiewnie sukienkę rozpostarła i mimo, że podobieństwem kształtów jedynie bezgłowym manekinem była, to za szybą wystawową pragnieniem bycia żywą tak bardzo żywa była.

Mała dziewczynka, co marzenie o byciu kobietą, w postać manekina stojącego obok  w ślubnej sukni  zamieniła.

… C’était la fin de l’automne, les dernières roses ont déjà flétri il y a longtemps, en marchant dans le crépuscule de novembre j’ai soudainement aperçu une inconnue sous une arcade. (więcej…)


„Co dnia” – ” Tous les jours „

Jezioro Lemańskie w Szwajcarii. Jezioro, a może rzeka?- Po środku lustra wody nurt tak szybki, to lodowate fale rzeki Rodan. Wypływająca na wysokości 1753 m n.p.m z lodowca rzeka, gdy wpływa do jeziora, wody ma koloru lodu, mleczno – turkusowego , płynąc przez błękitną, kryształową wodę jeziora, nurt rzeki miesza się z falami spokojnej toni i w Genewie wyciszona tchnieniem jeziora rzeka wypływa już odmieniona, niosąc w pamięci istnienie lodowca aż do Morza Śródziemnego.

…upalny letni dzień, parne powietrze w bezruchu od wielu godzin trwa, wreszcie schyłek dnia, od szczytów Alp, ponad taflą jeziora, powiał delikatny wiatr, fala nieruchomego lustra wody zafalowała. Jak zbudzone ze snu barwne motyle, w poszukiwaniu tchnienia powiewu, popłynęły żaglówki na środek jeziora na spotkanie z odchodzącym dniem. Jak co dnia wypłyną i On. Jezioro Lemańskie, jedno z wielu przepięknych szwajcarskich jezior, tak jak i samotnego wioślarza, tak i mnie, co dnia woła,  wierzę, że nadejdzie kiedyś dzień, kiedy je zrozumie.

Le lac Léman en Suisse. Un lac ou plutôt un fleuve ? – Au milieu, le courant est tellement  fort – ce sont les vagues glacées du Rhône qui prend sa source dans le glacier à une altitude de 1 753 mètres et quand il se jette dans le lac, ses eaux ont la couleur de la glace blanc-turquoise. (więcej…)


Wschód słońca „Wielki Kanion” – Lever du soleil „Grand Canyon”

 Zachód słońca w Wielkim Kanionie w USA  przyciąga przez cały rok tłumy turystów, niezmiernie rozległa perspektywa linii zboczy  pozwala obserwować jak słońce powoli zbliża się do horyzontu. Wyczarowany przez naturę spektakl,  trwa długo i towarzyszy mu feeria gry świateł gamy zmieniających się kolorów, przechodzących w półtony i cienie, wygląda jak wielka multimedialna projekcja. Na zachód słońca przychodzą tłumy na platformy widokowe, na wschód już niewielu, w porównaniu z zachodem,  jest tylko dla wielu  krótką etiudą. Na wschód słońca trzeba wstać już o trzeciej nad ranem, w  ciemnościach dojść nad krawędź urwiska i czekać…  w nieruchomym chłodzie, w namacalnym zespoleniu z naturą czekać. Nie ma preludium, słońce z za horyzontu wschodzi niespodziewanie, rozcina kurtynę nocy smugą światła, trwa krótko, i po chwili robi się już jasny dzień.

… w mroku nocy, świecąc latarką,  odnalazłam uskok skalny, nie widziałam, czułam, że  poniżej przepaść jest.  Oczekiwanie na świt, ja na kamieniu, nieopodal kontury siedzącej myszy i ta niezwykła cisza,  jakby cała przyroda zamilkła, zamarła w bezruchu oczekiwania na narodziny dnia.  W czerni nocy nagle rozbłysło światełko, słoneczny poblask wydobył z mroku kontury kanionu,  rozśpiewały się ptaki, mysz  uciekła do norki…  Świt nad Wielkim Kanionem,  każdy kolejny poranek naszego życia to wielka radość, że po nocy nastaje dzień:)

Le coucher du soleil sur le Grand Canyon aux États-Unis attire de nombreux touristes tout au long de l’année. Une perspective très large des lignes des pentes permet d’observer le soleil qui s’approche lentement de l’horizon. (więcej…)


„Nasionko” – „Graine”

NasionkoTańcząca delikatność, a w środku siła i życie. Niesione przez wiatr nasionko krzako-bluszcza porastającego strome górskie zbocza, przykład perfekcyjnego dzieła natury, która wykonała wielki trud, aby stworzyć nasiona, które wbrew porywistym wiatrom, deszczowym nawałnicom, zdołają dzięki swojej ergonomicznej budowie wczepione przetrwać, ukorzenić się na skalistych zboczach i z wiosną dać nowe życie.  W obliczu siły tej drobinki, po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak my, pokolenie żyjące w cywilizacji XXI wieku,  gdyby przyszła chwila, na podobieństwo nasiona zastawieni na    skale nagiej… Czy zdołalibyśmy na nowo do życia powstać? –  Jak my ludzie z dziś, wobec natury, jak  bezbronni  jesteśmy.

 Maleńką baletnice tylko na chwilkę w dłonie chwyciłam, potem wirując z podmuchem, w dal poleciała…

Une délicatesse dansante et dedans une force et une vie. Une graine de lierre colonisant des pentes escarpées, portée par le vent. (więcej…)


„Czatownicy „- „Les Guetteurs”

CzatownicyGdy w deszczowy, mroczny dzień, niespodziewanie jego sylwetka z mgły napływającej od tafli jeziora się wyłoniła, w pierwszej chwili jakby jawą ze snu był. Zawieszony miedzy niebem, a ziemią, zadumany, w tumany chmur spoglądający, jakby te szczyty gór, niewidoczne dla mnie, widoczne dla niego były. Jak i on tam na górze tak  i ja w strugach deszczu  stałam  i patrzyłam… to co i on wypatrzyć chciałam.
„Moje poszukiwania i moja praca zaprowadziła mnie do rzeźb w brązie paradoksalnie powiewnych, ponadziemskich, latających dzięki trójnogom, szczudłom, prętom lub krajobrazom, które je wyrzucają w kierunku nieba, w kierunku linii sił, linii napowietrznych energetycznych, błyszczących, silnych, rygorystycznych i zarazem minimalistycznych.Te linie kontrastują szczególnie z zawiłą złożonością, niemal barokowością ciała ludzkiego w intensywnym wysiłku, w pędzie lub w piruecie próbujący się podnieść, oderwać od ziemi, zbliżyć się do nieba” – „Czatownicy” brąz Nicolas Lavarenne, Biennale 2013- Montreux. Dopiero po przetłumaczeniu słów artysty zrozumiałam – „zbliżyć się do nieba”.

Quand au cours de ce jour pluvieux et sombre sa silhouette a soudainement surgi dans le brouillard venant du lac, on aurait dit : un rêve. Suspendu entre ciel et terre, songeur, regardant les tourbillons de nuages, comme si les sommets des montagnes invisibles pour moi étaient visibles pour lui. (więcej…)