Wpisy w kategorii: Twórczość literacka / Mes œuvres littéraires

miniatura: Lew i myszka

Maleńka próbuje znaleźć jakiś kamień pośród wysokich traw, wspiąć się, aby ją zauważył, ale na sawannie głazów prawie nie ma. Zimną nocą przytula się do jego wielkiej, ciepłej, lwiej łapy. Śpiący Lew nie wie, że tam w trawie, wtulona w jego futerko śpi myszka i śni, że nie jest maleńka, nie jest szara, jest Płowa, jest Piękna… i jest Taaaka Duuuża. (więcej…)


miniatura: Wiosna nad Morskim Okiem

Ostatnio jak byłam nad Morskim Okiem rozmawiałam z góralem wozakiem, właściwie to tylko go słuchałam. Opowiadał mi o Człowieku – Ojcu który tu nad Morskim Okiem przed laty… zima… lawina… wycieczka szkolna… stracił 2 synów. Pierwszego pochował. Drugiego Góry oddać nie chciały. Ciało chłopca wyłowiono z wody dopiero w maju jak lody puściły. (więcej…)


proza: Zwyczajna

Był taki maleńki i bezbronny. Płakać nie potrafił, tylko kwilił boleśnie jak osierocone pisklę. Na granicy życia, na granicy śmierci – tak go po raz pierwszy zobaczyła. Gdy podano jej wcześniaka, z lękiem wzięła go w dłonie delikatnie jak porcelanową laleczkę, przytuliła drobne, rozedrgane wewnętrznymi spazmami ciałko, opuszkiem palca gładziła po pokrytej meszkiem główce. Powieki przestały mu drgać, otulony jej ciepłem powoli uspokajał się. Czuła bicie jego serduszka i niewypowiedziane to było, a przecież od pierwszego spojrzenia, to nieswoje dziecko, pamięcią miłości po wiekach odnalezioną, całą sobą go kochała i tak bardzo pragnęła mu pomóc, oddałaby wszystko, aby żył. (więcej…)


proza: „Gniew Twój-Pierwsze czytanie”

Istota kontaktów, introwertycy mogą… A co z drugim tekstem? Wrzucone na łącza wpadają do taka_ tam _@. Zapis w Microsoft Word – klikam, kilkadziesiąt stron poezji, raptem po tylu latach, nadawca z imienia znany, poeta nieznany. Pytania do mnie, a może do tych wszystkich co na pulpicie Outlook mają.
Re:… Przed laty meblowałam mieszkanie, mroczno było, tęczy światła do pokoju pilnie potrzebowałam i magika co by ją wyczarować potrafił szukałam.To była chyba późna wiosna, szłam przez miasto.Na ulicy Brackiej zobaczyłam na wystawie lampę witrażową, nie moje kolory, bez obrazy żabie, gdzieś na granicy styku zgniłych badyli z bagnem. Musiałam pomacać, wchodzę do sklepu, kładę dłoń na kolorowym szkle, w dotyku To Coś poczułam, czułe, przyjazne ciepło. Tak wymacałam Pana. (więcej…)


proza: „Chrzestny z Ameryki – Prawo do powrotu”

Bilet na trasie Chicago – Warszawa.
Wujku chrzestny ile to lat minęło? Ty za oceanem – my tutaj. Przed Bożym Narodzeniem słałeś paczki. Dźwigaliśmy na wierch pudła „Made in America”. W szufladzie komody lata rozłąki – barwne amerykańskie znaczki wycinane z twoich przesyłek przez coraz starszą Babkę. Dolary, to dla nich zostawiłeś bliskich, płachetka ziemi ubogiej, ziemi góralskiej – dla banknotów zielonych, na których widnieje podobizna prezydenta, ale nie twojego narodu. Potężna, Dumna Ameryka – oddałeś jej swoja młodość, lata dojrzałe – starości wziąć od ciebie nie chciała. (więcej…)


proza: „Lata pamięci”

 Szeroki, prosty pień, wspaniała korona liści, na skraju słonecznej polany rosło Mocarne Drzewo. Na chropowatej korze wyżłobione głębokie bruzdy – Lata Pamięci – kolejne odchodzące wiosny, wilgoć jesiennych wieczorów, zimowe, mroźne zawieruchy.
Drzewo pamiętało. Każdego roku, wraz z nastaniem ciepłych dni przylatywały na skraj polany szare ptaszki i w zaciszu przyjaznych gałęzi, na złamanym przez burze konarze wiły gniazdko. Przez wiele dni w maleńkich dzióbkach mozolnie znosiły drobne patyczki. Budowały bezpieczny domek dla jeszcze nie narodzonych piskląt. (więcej…)


proza: „Pokolenia”

Dziedzictwo
…gdy usłyszeli granie bębna bitewnego, z synami ruszali w imię Ojczyzny na wroga… osieroconych matek – ojców… groby synów zostawiali przy brzozach polnych. Wdów, które same niosły na swoich barkach brzemię rodziny:

(więcej…)


felieton: ”W eurolandzie plag nie ma!”

Krakowska szczuro – populacja, jak tu je policzyć gdy aktów urodzenia osobników brak. Mimo wnikliwych analiz hipotetyczno – selektywnych, w przeliczeniu na: ilość kubłów mnożoną przez przydział kwaterunkowy,  uśrednioną liczbę odnotowanych zgonów w plantowych „łapkach”,  nadal nikt tak na prawdę nie wie, ile dziś jest szczurów w grodzie Kraka.  Jedno jest oczywiste, z pewnością  jest ich mnóstwo!  (więcej…)


Proza: „Maria”

Wsobnie

…wezbrana wilgoć nocy wypełniła nozdrza, zakryte powiekami ślepia rozświetliła pamięć luny. Skulił uszy, otworzył pysk i cicho zawył… wuff. Człowieczeństwo odbiera  prawo do wycia, dusi każdy nieludzki dźwięk, zanim zdoła wyrwać się z krtani. – Dajcie mi prawo do wycia, człowiek mnie skrzywdził,  ludzkim głosem mówić już nie chcę. Z perspektywy ostatniego roku, dla tych, którzy Marię  dziś znają, z pewnością wyda się to być dziwnym, ale ona nigdy wcześniej płakać nie potrafiła. W źrenicach szarych oczu od zawsze miała ból, w zaciśniętych do białości wargach głuche milczenie. (więcej…)


proza: Cztery Listki

Urodziłam się wiele lat po wojnie. Martyrologia – Historia Umierania dla mnie to tylko kolejne fakty z historii. Ogromne liczby – Skala Ludobójstwa – zginęło 235 a może 250 tysięcy ludzi. Data w podręczniku – 23 lipca wojska Pierwszego Frontu Białoruskiego wkroczyły do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego. Państwowe Muzeum na Majdanku, niesiona przypadkiem przekraczam brame obozu właśnie dziś, kolejna rocznica, pięćdziesiąty siódmy raz uroczyście obchodzicie Dzień Wyzwolenia.  Jak było tutaj kilkadziesiąt lat temu? (więcej…)