Fotografia – malowanie światłem.

Czerń i biel, równowaga, przewaga, a może koloru brak. Fotografowania nauczył mnie mój ojciec profesor Jan Sławomir Samek, pierwsze zdjęcia wykonywałam na aparacie Reflekta II, dwuobiektywowej lustrzance. W tych czasach opanowanie sztuki wykonywania fotografii wymagało  cierpliwości i skupienia, pomiar światła światłomierzem, każdy kadr musiał być precyzyjnie naświetlony, skadrowany, błona 6×6 i tylko 12 klatek. Potem rozpoczynał się żmudny proces obróbki negatywów i robienia odbitek. Długie godziny spędzone w ciemni, praca przy powiększalniku, wywoływanie odbitek w kuwetach z odczynnikami, suszenie na suszarce fotograficznej i wreszcie przycinanie  gotowych zdjęć.  Z tego okresu do dziś został mi sentyment do czarno-białych fotografii.

Czym dziś  jest dla mnie  fotografia? Jaką pozycje zajmuje w moich działaniach twórczych? Jest obecna, obecna w swoim własnym wymiarze. Czasami pełni rolę służebną względem dziedzin innych, to niezbędnie, ale  równolegle kreuje własny wymiar transcendentalnej wizji rzeczywistości. Fotografia pozwala mi uchwycić zależności, które zbiegły się w przestrzeni i czasie, obrazy nietrwale, trwające czasami zaledwie chwilę i stworzyć z nich  obraz w przekazie niepowtarzalny. Fotografowanie pełni w moim życiu rolę pamiętnika, w którym zapisuje momenty doświadczane, w swojej naturze ulotne i zmienne, kolory, wizje, przestrzenie, które wzruszyły mnie i którymi podzielić pragnę się. Fotografia to dzielenie się radością, smutkiem, tchnieniem wiatru dzielenie się  tym co po drugiej stronie lustra… co w nas jest.

Elżbieta A. Sadkowski